Tato Muminka, jak to miał w zwyczaju, grzebał się w starych mapach. Nie szukał skarbów ani nowych miejsc na pikniki. Szukał… dziwnych anomalii. 

– Coś tu jest nie tak z tym wzgórzem –  mruczał pod nosem, kreśląc palcem linię po pożółkłym pergaminie. – Zawsze uważałem, że Wzgórze Podkowiańskie wygląda zbyt podejrzanie. Mama Muminka przygotowywała herbatę z jagód i malin, a Mała Mi wpatrywała się w odbicie własnego nosa w garnku. Ryjek, jak zwykle, narzekał na brak ciastek. – Tato, co robisz? – zapytał Muminek, podchodząc bliżej. – Szukam portalu do Biblioteki podkowiańskiej!  – odparł Tato Muminka z entuzjazmem – legenda głosi, że kryje się tam wiedza o wszystkich zapomnianych historiach i najdziwniejszych rzeczach na świecie.

Muminek rozmarzył się. Zapomniane historie? Dziwne rzeczy? To brzmiało znacznie ciekawiej niż zbieranie kamieni czy polowanie na motyle.- Pokaż! – poprosił Muminek, a Tato Muminka chętnie wskazał palcem na małą, ledwo widoczną ryskę w kształcie podkowy ukrytą wśród zawiłych linii wzgórza.

– Tu! Mówią, że portal otwiera się tylko podczas pełni księżyca i tylko wtedy,  gdy ktoś zaśpiewa starą melodię. Tej nocy, księżyc w  pełni oświetlał Dolinę srebrnym blaskiem, więc Muminki wyruszyły na Wzgórze Podkowiańskie. Ryjek, mimo początkowych protestów, został przekonany do wyprawy,  złożoną przez Mamę Muminka, obietnicą ciasteczkowej uczty po powrocie. Tato Muminka odnalazł ukryte wejście – wąską szczelinę w skale porośniętą bluszczem. Wewnątrz było ciemno i wilgotno. Mama Muminka zapaliła latarnię, a jej ciepły blask oświetlił  ściany pokryte lśniącymi kryształami. – Teraz melodia! – przypomniał Tato Muminka. I zaczął nucić starą, melancholijną piosenkę o wędrujących chmurach i samotnych gwiazdach. Wraz z ostatnią nutą, kryształy zaczęły pulsować światłem. Ściana zadrżała, a następnie… pojawił się otwór! Nie był to zwykły tunel. Wyglądał jak wirująca mgła pełna migoczących  iskier i  kolorowych liter.

– Och! – krzyknęła Mała Mi, wpatrując się w nią z zachwytem.Muminek pierwszy odważył się wejść. Wciągnął głęboki oddech i przeszedł przez portal. Poczuł dziwne mrowienie na skórze, a potem… znalazł się w ogromnej bibliotece! Książki pięły się, aż do sufitu. Półki były wykonane z drzewa o magicznym blasku, a powietrze pachniało starym papierem i przygodą. W Bibliotece podkowiańskiej spotkali Ducha Lasu, który opowiedział im historie o latających rybach, mówiących kamieniach i królestwie ukrytym wewnątrz tęczy. Ryjek znalazł regał pełen przepisów na ciasteczka z najdziwniejszymi składnikami. Mama Muminka odkryła księgę o ziołach leczących smutek, a Tato Muminka – mapę z zaznaczoną drogą do Zaginionego Miasta Szeptów. Spędzili w bibliotece całą noc, chłonąc wiedzę i przeżywając niezwykłe przygody. Kiedy nadszedł świt, wrócili przez portal, obładowani książkami i nowymi opowieściami. Wzgórze Podkowiańskie znów wyglądało zwyczajnie, ale Muminki wiedziały, że kryje w sobie sekret – magiczny portal do Biblioteki podkowiańskiej, gdzie zapomniane historie czekają na odkrycie. Zatem obiecali sobie wrócić tam tak szybko, jak tylko będzie to możliwe, podczas kolejnej pełni księżyca.