W sercu zamarzniętego łańcucha górskiego, gdzie szum wiatru stawał się pieśnią wiecznej zimy, ukryta była tajemnicza grota. Jej ściany pokryte były warstwami lodu, który lśnił w świetle księżyca, a powietrze było pełne chłodu i ciszy. W samym jej sercu, na miękkim podłożu z kamieni polnych i puchatej mchu, leżał Łagodny Smok.
Nie poruszał się ani nie oddychał, wydawałoby się, że drzemie w głębokiej medytacji. Jego szara skóra, pokryta delikatnymi rysami czasu, oddawała ciepły blask księżyca, który przenikał przez otwór w stropie groty. W jego zielonych oczach, głębokich i mądrych jak starożytne jezioro, płonął wewnętrzny ogień wiedzy i zrozumienia.
Wokół Smoka porozrzucane były stosy starożytnych ksiąg – pergaminy pokryte runami, skóry wypełnione skresem zapomnianych języków, i zwijające się w spirale kodeksy zrobione z liści palmowych. W powietrzu unosiły się zapachy starego papieru i wilgotnej ziemi, a każdy ze stron tych ksiąg skrywała fragment wiedzy o świecie, o przeszłości, o kosmosie i duszy.
Smok nie czytał ani odczytywał, jego wiedza była wynikiem intuicji, głębokiego połączenia z energetycznymi polami emanującymi z każdej strony księgi. Każdy dotyk jego olbrzymiej łapy na pergaminie przenosił go w głąb historii i wiedzy.
W tym momencie, w tej grocie pełnej ciszy i tajemnicy, Łagodny Smok medytował nad starożytnymi mądrościami, absorbując wiedzę z każdego znaku, każdej kreski, każdej strony. W jego umyśle rodziły się nowe idee, nowe zrozumienia, a świat wokół niego nabierał głębszego znaczenia.